Tuesday, 16 September 2014

Sos czekoladowy 'Hot fudge' + deser lodowy 'Sundae'

Nie jestem wielką fanką czekolady, ale jak się mieszka z dwoma fankami czekolady to czy się lubi czy nie, z czekoladą trzeba obcować :)

Już jakiś czas chodził za mną ten sos, taki klasyczny dodatek do jeszcze bardziej klasycznego deseru lodowego 'Sundae", tylko brak wisienki na górze xD U mnie truskawka-gigant :)


Deser Sundae to nic innego jak gałki ulubionych lodów z dodatkami: owoce, orzechy, cukrowe posypki i oczywiście bita śmietana (akurat tej ostatniej jestem wielką fanką :)), a wszystko to w towarzystwie sosu: czekoladowego, toffi, owocowego, itp.

Myślę, że ze "zrobieniem" samego deseru nie ma nic trudnego, dlatego tym razem przedstawię Wam tylko przepis na ten słodki dodatek w postaci czekoladowego sosu.


Składniki na mały słoiczek sosu 'hot fudge':
  • 100 g czekolady gorzkiej
  • 1,5 łyczeczki kakao gorzkiego
  • 115 g syropu złocistego (lub miodu, który może zmienić smak sosu)
  • 75 g kremówki w temperaturze pokojowej
  • 1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
Czekoladę rozpuścić w miseczce nad garnkiem z gotującą się wodą. Miseczkę z czekoladą ściągnąć znad gorącej pary. Dodać kakao i wszystko dokładnie wymieszać. Następnie dodać syrop złocisty, śmietankę i ekstrakt waniliowy. Dobrze wymieszać i przełożyć do czystego słoiczka. Przechowywać w lodówce do kilku tygodni. Przed podaniem podgrzać lekko w mikrofalówce lub włożyć słoiczek do ciepłej wody. Sos w lodówce bardzo gęstnieje.


xoxo,
Agnieszka

Thursday, 11 September 2014

Happy! :)

Jak zwykle działam z dużym opóźnieniem, ale ostatnio nie mogę się wyrobić z ilością zdjęć do lekkiego obrobienia/wrzucenia, bo w moim wypadku to wcale nie taka prosta sprawa, ale już nie będę Was zamęczać procesem od zrobienia zdjęcia po wstawienie go tutaj :)

Powiem tyle, że patrząc na te zdjęcia uśmiech sam pojawia się na mojej twarzy, bo uwielbiam chłopaków i Zuzię :) Nawet nie wiecie jaka jestem szczęśliwa, że mogę popstrykać im trochę fotek, bo zwykle wszyscy się chowają gdy tylko zobaczą aparat (wiem, bo zachowuję się dokładnie tak samo).

W najbliższych planach mam jeszcze wrzucenie w końcu sesji Szymona, która ukaże się raczej w dwóch częściach i przeróbka Szczerbatka z "Jak wytresować smoka", bo obiecałam to Zuzi. A na końcu zajmę się humorystycznym photoshopowaniem znowu z Szymonem w roli głównej :P Coś czuję, że tak szybko mi to nie pójdzie...Ale w międzyczasie zapraszam do galerii naszych wygłupów :)

(część zdjęć robiona jest przez Bartka i Szymona - w przeciwnym razie w ogóle bym nie miała żadnego zdjęcia xD)





Gooosh, jak ja jestem dumna z niektórych zdjęć. Szczególnie z tego ostatniego :*

xoxo,
Agnieszka

Thursday, 4 September 2014

Ciastka piwne

Uwielbiam ciastka piwne. Są pyszne, a jednocześnie nieskomplikowane. Nie zrozumcie mnie źle, lubię wykwintne desery, masę kremu, ozdób i misterne dekoracje, ale w prostocie jest to, co najbardziej lubię i mi smakuje :)


Ciastka te robi się jedynie z 3 składników i są naprawdę wdzięczne. Podczas pieczenia powstają z nich małe "poduszeczki", które kruszą się przy każdym kęsie. Nie znam się za bardzo na rodzajach ciast, ale ten przepis kojarzy mi się z ciastem półfrancuskim, chociaż ja robię je z margaryną, tak jak moja babcia kiedyś.


Według mnie te ciastka nie potrzebują niczego więcej tylko odrobiny lukru. Są idealnie kruche i słodkie. To prawda, wykrawanie i pieczenie trochę trwa, ale naprawdę warto :)


Składniki: (około 50 szt.)*
  • 2 szklanki mąki + więcej do podsypania
  • 1 kostka zimnej margaryny
  • 1/2 szklanki piwa
Składniki połączyć w misce do uzyskania gładkiego ciasta. Schłodzić kilka godzin w lodówce (lub krócej w zamrażarce). Podsypać mąką i rozwałkować na grubość ok. 3-5 mm (ja lubię te grubsze). Układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i piec w 180 stopniach C przez ok. 15 min lub do momentu uzyskania złotego koloru. Odłożyć do ostygnięcia. Posypać cukrem pudrem lub polać lukrem (cukier puder+woda).

*Z tą ilością ciastek tak mi się wydaje, ale już dawno to liczyłam więc nie pamiętam, a dzisiaj o tym zapomniałam :D


xoxo,
Agnieszka

Thursday, 28 August 2014

Syrop miętowy

Uwielbiam miętę, świeżą, suszoną, w formie herbatki, dekoracji albo dodatku do sosów. Mniam! Jest orzeźwiająca, a do tego ma dobroczynne działanie zdrowotne. Czegóż chcieć więcej? :)


Ostatnia wizyta na rynku zakończyła się zakupem 2 doniczek mięty, których mam nadzieje nie uśmiercę przez brak podlewania :P

Pani, która sprzedała mi miętę poradziła mi, żeby ściąć ją to wtedy szybciej się rozrośnie. tak też uczyniłam, ale co zrobić z garścią mięty? Zrobić syrop.

Taki syrop jest idealny jako dodatek do deserów, herbaty, a szczególnie drinków. Można go też rozcieńczyć z zimną wodą i napój gaszący pragnienie gotowy.

Syrop miętowy (na ok. 2 małe słoiczki)
  • garść mięty (listki razem z łodygami)
  • 1 szklanka cukru
  • 1 szklanka wody
Wszystko umieścić w rondelku i doprowadzić do wrzenia. Gotować kilka minut. Syrop przecedzić przez sitko, miętę wyrzucić. Gorący syrop przelać do czystych (wyparzonych) słoików/butelek i od razu zakręcić. Najlepiej przechowywać go do 2 miesięcy w lodówce. Po jakimś czasie w syropie może skrystalizować się cukier.


xoxo,
Agnieszka

Tuesday, 26 August 2014

25. rocznica

Dzisiaj moi rodzice obchodzą swoją 25. rocznicę ślubu i chciałam jeszcze raz złożyć im najserdeczniejsze życzenia. Mogłabym się rozpisywać, ale lepiej jak powiem krótko i będę Wam życzyć po prostu miłości :)

xoxo,
Agnieszka

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...