Razem z rodzicami wybraliśmy się na krótki wyjazd do rodziny w Kotlinie Kłodzkiej :) Co prawda na Marię Śnieżną wybraliśmy się w niedzielę, czyli nasz ostatni dzień tam to jednak wrzucam te zdjęcia jako pierwsze. Torpedę zostawiam na koniec :)
Jakby ktoś był zainteresowany wybraniem się tam lub poczytaniem to odsyłam Was na tą stronę.
Nie lubię za dużo się rozpisywać więc skończę w tym miejscu i zapraszam na zdjęcia. Trochę więcej napiszę w przypadku kolejnych zdjęć, które za niedługo dodam :)
Już tyle razy korzystałam z tego przepisu, a nigdy nie poświeciłam mu oddzielnej notki. Czas najwyzszy to zmienić :)
Lukier królewski według mnie jest niezastąpiony do dekorowania wypieków, ponieważ jest:
wytrzymały i jak już zaschnie nasz wzór zostanie na swoim miejscu
w zwykłej wersji jest bardzo biały, co pięknie wygląda na pierniczkach, ale też jest świetny do dodawania barwników - kolory wychodzą takie jakie chcemy i są bardzo kryjące
można nim również ozdabiać babeczki, co wielokrotnie czyniłam
można go długo przechowywać w szczelnie zamkniętym pojemniku ( w lodówce do 3 dni, a w zamrażarce do kilku miesięcy)
jeśli zostanie nam lukier, a nie chcemy go przechowywać to można zużyć go do przygotowania własnoręcznie robionych cukrowych dekoracji - wystarczy rękaw cukierniczy/woreczek i wyobraźnia :) Można też pobawić się ozdobnymi końcówkami do kremów i barwnikami ( przykład: kolorowe kwiatki mojego wykonania). W tym wypadku dobrze jest dosypać cukru pudru, bo ozdoby będą lepiej trzymały swój kształt w trakcie schnięcia.
Lukier królewski: (1 porcja)
białko jajka
1 szklanka cukru pudru
W dużej misce połączyć białko z cukrem pudrem i ucierać łyżką aż lukier będzie lśniący. Jeślilukier jest za gęsty- dodać odrobinę wody, jeśli za rzadki- dodać więcej cukru pudru.
Tym razem pomysł na smaczny, domowy i zdrowy obiad w wersji wegetariańskiej. Placuszki i sos można podawać razem, ale również osobno jako dodatek do innych dań. A jak wiadomo sos koperkowy jest wyśmienity z młodymi ziemniakami. :)
Ja swoje placuszki i sos podałam z jajkiem sadzonym.
Placuszki z kaszy gryczanej:
2 woreczki kaszy gryczanej, ugotowanej
1 duża cebula
2 ząbki czosnku
4 jajka
sól
pieprz
Czosnek przecisnąć przez praskę, a cebulę pokroić w drobna kostkę i podsmażyć na oleju na patelni do złocistego koloru. W misce wymieszać ugotowaną kaszę gryczaną, cebulę z czosnkiem oraz jajka. Doprawić pieprzem i solą. Wszystko dokładnie wymieszać. gdy masa jest zbyt rzadka można dodać odrobinę mąki lub bułki tartej. Placuszki smażyć na patelni z gorącym olejem. Masę nakładać łyżką i lekko 'rozpłaszczać', aby uformować kształt placuszka. Smażyć z każdej strony na złocisty kolor. Po usmażeniu przełożyć na ręcznik papierowy, aby odsączyć nadmiar tłuszczu.
Sos koperkowy:
1 duże opakowanie śmietany 12% - 18% (ok. 400 g)
5 łyżek drobno pokrojonego koperku (może być mrożony)
1 mała cebula
sól
pieprz
Na odrobinie rozgrzanego oleju podsmażyć cebulę pokrojoną w bardzo drobną kostkę. Dodać śmietanę, koperek oraz pieprz i sól. Sos gotować przez kilka minut.
W zeszły weekend wybraliśmy się nad Odrę na ryby. Oczywiście ja ryb nie łowiłam, a byłam tylko po to, żeby towarzyszyć albo raczej porobić zdjęcia :) Było bardzo fajnie, bo nikt tak nie lubi siedzieć całą noc jak ja. Zdrzemnęłam się dopiero koło 7, na kocyku rozłożonym na kamieniach, było nawet wygodnie :)
Jedyny minus to komary, które zleciały się pod wieczór, ale te widoki były tego warte. No i znowu mogłam pobawić się time lapsem. Co prawda statywu nie wzięłam, ale pożyczyłam skrzynki z wędkarskimi rzeczami od chłopaków. Normalnie survival photography xD